nauka

Nie ma się co przejmować genetyką i kosztami z nią związanymi. U nas obowiązuje ,,nauczanie JP II” na które rocznie łożymy ok 4-5mld zł. Celowo tak rozpisanych by nikt do końca nie był w stanie stwierdzić ile tak naprawdę nas kosztuje owa ,,nauka”. By działać na polu genetyki są potrzebne lata mozolnych studiów. U nas jest za to mozolne wtłaczanie pamięci mięśniowej by każdy najtępszy osobnik wiedział co toJP II i, że na wszystkie problemy najlepsza jest modlitwa + opłatek rzecież nowotwory są nieuleczalne, a tylko zaliczalne, a terapia jest często gorsza niż sama choroba. Poza tym, to jaki ma sens meczenie ludzi chemioterapią? Niestety, ale statystyki medyczne pokazują tylko jak długo żyje pacjent leczony na raka, ale nie pokazują, jak długo jego życie jest znośne, jak długo jest to prawdziwe życie, a nie męczarnie związane z terapią, jakiej dostarcza współczesna medycyna.
Niestety, ale lekarze mają wciąż z dobry PR i wykorzystują go nieetycznie na wyciąganie pieniędzy na badania, o których z góry wiadomo, że nic nie chwilówki ratalne  przyniosą. Tak więc ja na pewno nie poddam się chemioterapii, gdyby u mnie zdiagnozowano jakiś nowotwór złośliwy. Wolę żyć krócej, a przyjemniej.
A o genetyce wiem zaś tyle, co wie współczesna nauka, czyli niewiele. Gdybym wiedział tyle o leczeniu nowotworów złośliwych, co wiem o naprawianiu samochodów, to wtedy może wziął bym się za leczenie ludzi, ale że wiem iż współczesna wiedza medyczna wciąż jeszcze nie osiągnęła poziomu wiedzy inżynieryjnej, to nawet nie myślę o tym, że mógłbym być lekarzem i dawać złudną nadzieję moim pacjentom.
Niestety, ale ponieważ współczesna medycyna zupełnie wciąż nie rozumie mechanizmu tworzenia się nowotworów złośliwych, to leczy ona tylko metodą prób i błędów. Oczywiście, nie ma w tym nic złego poza tym, że za takowe leczenie nie powinni lekarze pobierać żadnej opłaty, tak samo jak ja nie pobieram opłaty od znajomych za naprawianie ich samochodów, jako ze traktuję to zajęcie jako rodzaj nauki. I na koniec: gdyby zawodowy mechanik samochodowy wiedział tyle o funkcjonowaniu samochodu, co wie dziś o funkcjonowaniu organizmu człowieka najlepszy lekarz, to długo by taki mechanik nie popracował. Skandalem jest więc, że lekarze, którzy wciąż praktycznie nic nie wiedzą o nowotworach złośliwych, pobierają tak duże wynagrodzenie za to, że wciąż się uczą starając się, na ogół zresztą nieskutecznie, leczyć to schorzenie. 🙁
Prawda jest bowiem taka, że nasz organizm jest rodzajem urządzenia samonaprawiającego się, a więc choroba jest tak naprawdę tylko wtedy wyleczona, kiedy wyleczy ją sam organizm. Jedyne, co może medycyna, to pomóc temu mechanizmowi „samonaprawczemu”. Niestety, ponieważ lekarze bardzo mało wiedzą o tym mechanizmie, to najczęściej mu wręcz przeszkadzają, zapisując mnóstwo, często niepotrzebnych a nawet i wręcz szkodliwych lekarstw, jako ze otrzymują oni premie od firm farmaceutycznych za przepisywanie jak największej ilości lekarstw.

postęp

jak powiedziałam wyżej, nie wie Pan co oznacza być chorym i co znaczy każdy przeżyty miesiąc czy rok. Medycyna to nie naprawa samochodu. Metoda prób i błędów często jest niezbędna, bo ludzki organizm to nie samochód gdzie wszystko jest na wierzchu oraz konstruktor wszystko opisał. Genetyka, ta o której mówimy, pozwala na unikanie błędów lub popełnianie ich znacznie mniej.  Wiem doskonale, co to znaczy być chorym, a jeszcze lepiej to, jak serwis separatorów lekarze nieetycznie wykorzystują to, że ludzie chorują. Medycyna powinna być zaś jak naprawa samochodu, jeśli lekarze chcą pobierać pieniądze za leczenie. Przecież mechanikowi samochodowemu płaci się tylko wtedy, jeśli naprawi on samochód, a nie za to, że go naprawia (albo próbuje naprawić) i tak samo powinno być z lekarzami. Lekarzom powinno się więc płacić najwcześniej dopiero rok po wizycie czy też operacji, a nie wcześniej, albo też powinni oni dawać gwarancje na piśmie, że dobrze pacjenta wyleczyli, a jeśli nie, to powinni oni płacić swoim pacjentom wysokie kary umowne za to, że nie potrafili tych pacjentów wyleczyć.
Przecież jeśli ktoś pracuje metodą prób i błędów, to znaczy, że się dopiero uczy, a więc nie powinien on(a) brać pieniędzy od pacjentów za to, że się uczy.
Zgoda: genetyka oznacza postęp w medycynie, a więc w leczeniu chorych, ale ona przecież dopiero raczkuje, a więc nie róbmy sobie zbyt dużych nadziei – genetyka oraz medycyna są przecież dziś w takim miejscu, w jakim fizyka była za Galileusza, czyli przed Newtonem, a chemia przed Lavoisierem. A aby skutecznie leczyć nowotworowy złośliwe, to genetyka i medycyna powinny być co najmniej na etapie Einsteina. I tu leży pies pogrzebany…