pączuś

Pączkiem można podbić oko, jeżeli trzydniowy, można zrujnować wątrobę jeśli zjada się w ilościach konkursowych i można wywołać niesnaski w rodzinie (Kto zjadł te dwa pączki, które sobie odłożyłem?). Nie mam pączków, jakiegoś sobie kupię.  Pojutrze usmażę faworki wg przepisu babci i na tym się zakończenie karnawału zakończy. W poniedziałek kupię kilka filetów śledziowych, które włożę w olej z cytryną i tak doczekam solowo Wielkiego Postu. Młodsza śledzi też nie jada. Ilość potraw, które są na jej indywidualnym indeksie woła o pomstę do nieba. A wszystko dlatego, że cały pawilonik piekarniczo – cukierniczy pełen był słodko – mdlącego zapachu. Obiektywnie rzecz biorąc pączek był b.dobry, ale mi wszystko tym skoncentrowanym, pączkowym aromatem wonieje. A jednak mam pączki, specjalnie przywiezione dla mnie, mimo że nie prosiłam. Są jednak dobre serca. Dziecko, które rano przypomniało, że dziś jest dzień pączka, potem odmówiło jego zjedzenia, bo nie lubi. A są bardzo dobre. A wiele cukierni w Gdyni jest otwartych od godziny 6.00. Znajomy, który chciał kupić pączki po 7.00, wszedł do cukierni i od razu zawrócił, sadząc, że nie ma już paczków, bo nie było i klientów. Okazało się jednak, że pączki są . Kolejki były dopiero później.
Pies nakarmiony, zupa kartoflanka z modyfikacjami od wczoraj nadal jest zupą obiadową i teraz już nie ma rady, trzeba zabrać się do roboty. A co to za robota wie tylko ten, kto cedził, klarował i mieszał 10 litrów”kompotu z aronii z dodatkami”.

Wynik na tłusty czwartek obrazu

 

 

Na dodatek nie mam zamiaru nakapać gdziekolwiek silnie barwiącą cieczą, a potem sprzątać to kilka godzin.  W dzisiejszej Gazecie Stołecznej podają ceny najlepszych (zdaniem jury Gazety) pączków w Warszawie. Najdroższe są w Słodkim Słonym czyli u Magdy Gessler – 8 zł i na Tamce – 3,50 zł. A Blikle w tym rankingu zajął 9 miejsce przy cenie podanej przez Małgosię. Zwyciężyły pączki z Górczewskiej po 2,20 zł.
Koszt naszych domowych pączków nie przekroczył 50 groszy, mimo, że było ich tylko 40 sztuk. Czy wiecie, że dawne gospodynie jako frytury – czyli tłuszczu do głębokiego smażenia (m.in pączków) używały tylko topionego sadła, nie smalcu? Powody były dwa: po pierwsze tłuszcz z sadła można rozgrzać do wysokiej temperatury i nie będzie się przypalał, po drugie sadło nie ma kuchennego zapachu (w odróżnieniu od smalcu i olejów). Już lata świetlne nie widziałam sadła w sprzedaży, a chciałam nauczyć córki jak się pozyskuje tłuszcz do frytury – zawsze w wodzie początkowo.